Długa droga do posiadania CZW
W moim domu zawsze były psy, miałam już dwa Owczarki, Sznaucera Olbrzymiego, dwa Rottweilery, parę Kundelków, Beagle i Wyżła Weimarskiego.
Rasą Czechosłowacki Wilczak zainteresowałam się dosyć dawno, bo 1999r, gdy zobaczyłam zdjęcie w książce o psach. Muszę przyznać, że zbyt dużo wtedy o nich nie czytałam. Nie żebym nie chciała – nie mogłam znaleźć żadnych publikacji na ich temat. 
Jednak marzenie z tym związane utkwiło mi w głowie i czekało na realizację.
Długo trwało namawianie mojego małżonka na jakiegokolwiek psa. Bo jak tu żyć i wychowywać dzieci bez psów. Tłumaczenia Krzysztofa masz za małe dzieci, mieszkasz w bloku, wybij sobie z głowy Wilczaka – przedłużały decyzję o zakupie Czw. Teraz wiem, że wcale nie musiało tak być. Znam już te psy i rodziny, które mają malutkie dzieci, małe mieszkanie i nie jest to przeszkodą do posiadania Wilczaka.. ALE CHŁOP POTĘGA JEST I BASTA – jak się uprze to koniec. Tak stanęło na Beagle, zaczęły się spacery, jedno szkolenie, drugie szkolenie, wystawy. Pies rewelacja, jednak czegoś mu brakowało. Cały czas ten niedosyt…
Nieszczęście jakie spłynęło na moich dziadków, mianowicie śmierć ich syna, który z nimi mieszkał całkowicie odmieniło nasze życie.
Wprowadziliśmy się do domu dziadków . Wtedy to zaczęłam wiercić dziurę w brzuchu mężowi. Nie mieszkamy już w bloku. Usłyszałam zgoda, ale… na Wyżła Weimarskiego. A, że ja każdego psa przygarnę i wyżeł też mi się bardzo podoba, zgodziłam się. Trochę nam zajęło wybieranie hodowli i tak się stało, że mamy już dwa psy. Na nowo jedno szkolenie, drugie szkolenie, wystawy.
Dzięki wystawom zobaczyłam na żywo Wilczaka. Zaczęło się pytanie, ponowne szukanie, tym razem w Internecie, oglądanie zdjęć. Zapaliła się malutka żaróweczka w głowie. Może teraz. Może teraz da się namówić.
Uknułam Plan.
Specjalnie zabrałam Krzysztofa i dzieci na wystawę do Katowic i niby przypadkiem zawędrowaliśmy na ring z Wilczakami. Rozmawialiśmy z hodowcami i oglądaliśmy psy. Widziałam jak hodowcy, którzy nam opowiadali z takim zapałem o tych psach jakie są itp., kruszą po malunku obawy twardej skały. Właśnie na wystawie w Katowicach zobaczyłam sukę która miała zostać matką naszej suczki. To było niesamowite przeżycie wiedziałam, że to jest to. Dzieci wykrzyknęły mamo to ta . Krzyś, gdy zobaczył naszą reakcję, nie mógł już odmówić. Skała Pękła.
Wreszcie usłyszałam: “Tak. Zgadzam się”. 
HURAAA
Zamówiłam już suczkę w hodowli, a po pewnym czasie usłyszałam “Tak zgadzam się, ale…nie z tej hodowli”. Nie żeby była zła, jest rewelacyjna. By spełnić swe marzenia i po części dzieci, które już zdążyłam zarazić pasją do psów, zgodziłam się, by to on wybrał hodowlę
Tak oto mamy JADIEL z Peronówki. Pojechaliśmy do hodowli, wybraliśmy suczkę. Imię domowe wybrała nasza córa, to jej Jadiel zawdzięcza imię Hera. Przyjechaliśmy do domu i cała rodzina zwariowała na jej punkcie. Teraz jest już z nami długo i już wiemy na pewno, że jest jedyna w swoim rodzaju. Spełnia wszystkie nasze oczekiwania. Pies, którego przez całe życie szukaliśmy: mądra, inteligentna (może za bardzo :)), zrównoważona, otwarta do ludzi, ale też solidnie pilnująca domu.
TO BYŁ IDEALNY WYBÓR!



